Od lat dużo mówi się o stanie technicznym autokarów i kierowców tych pojazdów przy wyjazdach wakacyjnych. Na pewno szczególnie tym tematem zainteresowani są rodzice, których pociechy wybierają się w daleką podróż na wymarzone wakacje. Media, władze lokalne i sama policja apeluje o zgłaszanie takich wyjazdów do służb Policji bądź Inspekcji Transportu Drogowego. I tu może czekać nas niemiła niespodzianka. Przynajmniej tak zdarzyło się w naszym wypadku. Sprawa dotyczy wyjazdu dzieci i młodzieży z Choczni na kolonię katolicką do Gdyni w dniu 20.07.2010.
Na stronach Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Krakowie czytamy o akcji „BEZPIECZNY AUTOKAR".
Cytuje:
„Kontrola autobusów przewożących dzieci
Informujemy, że podobnie jak i w ubiegłych latach Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Krakowie udostępnia numer telefonu - (12) 416 51 20, pod którym od poniedziałku do czwartku w godzinach 7.30 - 15.30, a w piątek 8.00 - 16.00, można zgłaszać kontrole autobusów przewożących dzieci na letni wypoczynek.
Kontrole będziemy wykonywać w miejscu odjazdu autobusu. Jednocześnie, ze względu na konieczność właściwego zaplanowania działań tutejszego Inspektoratu, prosimy o dokonywanie zgłoszeń z co najmniej dwutygodniowym wyprzedzeniem. Kontrola będzie podejmowana w miarę możliwości organizacyjnych tutejszego Inspektoratu. Zgłaszający proszony będzie o podanie imienia i nazwiska oraz numeru telefonu."
Zatem dzwonimy dnia 5.07.2010 (2 tygodnie przed wyjazdem) - uprzejmy Pan sprawdza czy dysponuje swoimi służbami w okolicach Wadowic w terminie wyjazdu autokaru. Niestety nie ma w tym dniu takiej możliwości i dostajemy informacje, że należy się skontaktować z wadowicką Policją. I tu kończy się już kulturalna obsługa petenta (zatroskanego rodzica). Dzwoniący do Komendy Policji Wadowicach obywatel zostaje potraktowany jak INTRUZ. Funkcjonariusz pyta (niezbyt uprzejmie): „kiedy wyjazd? 20.07 ? to po co tak wcześnie? A to źle? Bardzo dobrze. Macie dostęp do faksu? Tak. To proszę przesłać faks! Czyli wszystko załatwione - przyjedziecie? Tak oczywiście."
Tak mniej więcej wyglądała rozmowa z funkcjonariuszem wadowickiej Policji dnia 5.07.2010. Wysyłamy faks i uważamy sprawę za załatwioną.
Ale oczywiście nie zostawiamy tak sprawy. Dzień przed wyjazdem tj. 19.07.2010 dzwonimy do wadowickiej drogówki, zapytać czy faks dotarł i czy na pewno policja będzie 20.07 o 18.00 w miejscu wyjazdu autokaru, czyli pod Kościołem Parafialnym w Choczni. Funkcjonariusz M. (nie będziemy przytaczać konkretnych nazwisk) mówi: „że faks widział i na pewno Policja dotrze chyba, że zdarzy się jakaś wielka nieprzewidziana sprawa o której usłyszymy w Wiadomościach w radio i telewizji". Po tym telefonie jesteśmy spokojni, przed wyjazdem naszych pociech zostaje podstawiony autobus, czekamy na policję, 20.07 do godz. ok. 18.40. Wadowickiej Policji nie widać !!! Dzwonimy do dyżurnego policji - funkcjonariusz P. mówi, że „żadnego zgłoszenia nie było". Informuje nas, że dopiero któryś z rodziców, dzwonił kilka minut temu i informował, że autobus odjeżdża około 19-tej. Zdenerwowany rodzic, który od 2 tygodni pilotuje sprawę wyraża swoje oburzenie, na to funkcjonariusz odpowiada, że patrol podjedzie ok. 19-19.30, jak „Państwo nie chcą czekać, to Wasza sprawa, wcale nie musimy kontrolować autokaru !!!".
Cała sprawa kończy się dobrze, patrol przyjeżdża ok. 19-tej, autobus jest sprawny, wyjazd opóźnia się o kilkadziesiąt minut. Na szczęście dzieci bezpiecznie docierają nad Bałtyk.
W całej sprawie bulwersuje tylko zachowanie wadowickiej Policji, lekceważenie obywateli, panowie „funkcjonariusze" prawdopodobnie zapomnieli na czym polega ich praca i komu mają służyć.
Zatroskany rodzic
Mam już dosyć tej służby. Zawalenie robotą to zwykły eufemizm - jestem tam przygnieciony nawałem zgłaszanych spraw i nie ma jak tego przerobić, żeby się samemu później nie narazić na zarzuty prokuratorskie (za zaniedbania).
Moi koledzy poodchodzili ze służby, a NOWI NIE CHCĄ już do niej wstępować.
Powód???? BRAK PIENIĘDZY bo zarobki stoją w miejscu od dawna, a ceny rosną.
Nie ma jak utrzymać rodziny z pensji policyjnej. Ludzie mają dosyć i odchodzą (i to wcale nie na wcześniejszą emeryturę, bo ONA JEST MITEM - nikt nie wyżyje za te 40%, więc każdy chciałby dorobić do pełnego wieku emerytalnego, ale tego NIKT nie wytrzyma w takim stresie).
Rozmawiam często z tymi, co odeszli i widz, że dobrze im się powodzi.
Teraz już wiem - lepiej tyrać w ''szarej strefie'', niż wypruwać sobie flaki przy sprawach, narażać życie na interwencjach, a potem słyszeć na ulicy JP i CHWDP.
Ja też kiedyś w chwili zwątpienia napisałem raport o zwolnienie i do dziś trzymałem go w szufladzie.
Mam dosyć. Jutro go wyciągam i olewam tą niewdzięczną robotę.
Następne zgłoszenie o kontroli autobusu wyślijcie sobie do ministerstwa, może przyjadą szybciej (bo niebawem w komendzie pewnie tylko portier w pracy zostanie).
Tylko na tym portalu przeczytałem o kilku ich akcjach: szkoła letnia, akcja prędkość, do tego jeszcze kontrola autobusów, a tu trzeba jeszcze patrole na drogach robić, dowozić pijaczków do izby. Chyba mają za mało policjantów.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|











Na zasygnalizowany problem,uslyszałem to pisz pan skarge!
A potem musialbym chyłkiem poruszac sie po Wadowicach albo ciagle udawadniac szykanowanie przez "obrażonego donosem" policjanta a pewnie ma tez kolegow.