Rafał Stuglik, stary wiarus PiS i radny Sejmiku będzie tworzył razem ze swoimi współpracownikami struktury nowego ugrupowania politycznego Solidarna Polska. Ziobrzyści w powiecie wadowickim twierdzą, że mają duże wsparcie wyborców.

Już nie tylko klub wyrzuconych z PiS - Solidarna Polska w Sejmie, a również podobne inicjatywy zawiązują się w samorządach. Nowe ugrupowanie Zbigniewa Ziobry powoli zaczyna budować struktury organizując się poprzez dotychczasowych radnych PiS w samorządach. Od sejmików, przez powiaty i dalej na dół do gmin - to tu mają powstawać nowe struktury Solidarnej Polski.
Pochodzący z Wieprza radny wojewódzki Rafał Stuglik to jeden z pierwszych samorządowców w kraju, który otwarcie zadeklarowali poparcie dla nowej inicjatywy politycznej Zbigniewa Ziobry. Razem z czwórką swoich kolegów w Sejmiku zakładają klub. W jego skład weszli radni z list PiS: Krzysztof Tenerowicz (przewodniczący), Lucyna Malec, Piotr Sak, Paweł Śliwa, Rafał Stuglik.
Wiceprzewodniczącym nowego klubu został właśnie Rafał Stuglik z powiatu wadowickiego. W poniedziałek (28.11) podczas sesji Sejmiku nowy klub rozpocznie oficjalnie pracę.
Idea tworzenia klubów Solidarnej Polski, które będą integrowały środowiska patriotyczne w poszczególnych regionach kraju, jest pochodną ujawnionego w ostatnim czasie potencjału zmian, które rozpoczną marsz do zwycięstwa prawicy w Polsce - czytamy w oświadczeniu radnych "Solidarnej Polski".Jak powiedział serwisowi Wadowice24.pl Rafał Stuglik, zaraz po tym jak kilka dni temu informacja o zawiązaniu się Solidarnej Polski w Małopolsce ukazała się mediach, kontaktują się z nim różni ludzie zainteresowani przystąpieniem do tworzącej się partii "ziobrystów".
Zainteresowanie jest bardzo duże. To ludzie z różnych środowisk, głównie dawnych wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Utworzenie nowego klubu to nasz wspólny protest przeciwko wyrzuceniu czołowych polityków takich jak Zbigniew Ziobro z partii, ale także niezgoda na brak otwartej dyskusji. PiS sześć raz przegrało wybory i do tej pory nie wyciągnięto z tego faktu żadnych wniosków. W ten sposób wyborcy Prawa i Sprawiedliwości nie mogą czuć się dowartościowani, a partia skazana na ciągłe bycie w opozycji nie jest w stanie realizować swojego programu. Polsce potrzebna jest nowoczesna prawica - mówi nam Rafał Stuglik.Radny z powiatu wadowickiego nie chciał potwierdzić, czy będzie pełnomocnikiem tworzącego się właśnie nowego ugrupowania na powiat wadowicki, ale wszystko wskazuje na to, że tak będzie.
Jak się dowiadujemy nieoficjalnie, niektórzy radni z naszego powiatu widzą już swoje miejsce w ugrupowaniu, na czele którego ma stanąć Zbigniew Ziobro. Również w powiecie wadowickim może dojść do zaskakujących zmian na prawym skrzydle sceny politycznej, a w PiS trwa w tej chwili mobilizacja, by szeregowych członków partii nie kusiła ucieczka do "ziobrzystów".
Rafał Stuglik w sejmiku małopolskim jest już trzecią kadencję, pracował też jako koordynator biura promocji w Starostwie Powiatowym w Wadowicach. Był też jednym z pierwszych członków Prawa i Sprawiedliwości w powiecie wadowickim. Zresztą na razie jest nim nadal, bo PiS nie postanowiło jeszcze co zrobi z inicjatorami założenia nowego klubu w sejmiku.
(mp)
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Czytaj:
Komentarze
(16)
Redakcja serwisu Wadowice24.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. Jednocześnie podkreślamy, iż nie jest to miejsce dla poniżania mieszkańców, wierzących, w tym katolików i innych, oraz sączenia jadu przez osoby nienawidzące Wadowic i wszystkiego, co jest z naszym miastem związane. Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób.
Stuglik zdradzając PiS zdradził prawicę
Szczypczak komentuje +1
Bo komu służy rozbijanie prawicy?
Tylko ćpunom i komuchom.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
proszę jak to mozliwe...
poważnie komentuje +3
Byłbym wdzięczny o połaczenie kolejowe z Wadowic do Warszawy , bo do Szczecina ma być z Zakopanego od 27 grudnia Mili POlitycy .Nie kłócie się Wezcie się za działnia dla społeczeństwa .
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Zdrada
Wcinaj papier toaletowy! komentuje +0
Zdrada jest zdradą. Nie liczą się profity z niej wynikające. Liczy się fakt jej dokonania. Tyle.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
gratulacje
poważnie komentuje +4
trzeba mieszać ,brawa sie należą ,wreszcie się Weżcie za Tych Nieudaczników ..........Trzymamy kciuki . Im wiekszy mlyn tym lepiej ,bo juz nie ma komu wierzyć .Moze wyjdą brudy na Naszej Ziemi .Popieramy . Będzie weselej w powiecie.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
nie ładnie!!!
hrabia komentuje -2
oj nie ładnie Rafał! Zawsze Ci było blisko do Ziobry więc można było się tego spodziewać ale... co zdrada to zdrada... nie spodoba się to Twoim wyborcom i Twoje 6000 może stracić jedno zero. Nic nie ugracie na prawicy bo to 30% dla PiS to 30% dla Jarosława Kaczyńskiego! Szkoda że tak zadecydowałeś bo niegłupi z Ciebie gość... ehhh
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Jwst taki Pis co sie Solidarnym zwał jest taki Radny co to w d...e miał
Tyberisss komentuje +6
No i Popatrz stary brachu jak to wielki obrońca prawicy w jednym kotle z Szydło Beatą kuzynką (Szczura Wadowickiego przewodniczącego RM) wiceprezesem PiS na fotosach przed wyborami do sejmiku występował . Andrychów ,Wadowice ,Sucha Beskidzka , Oświęcim, Myślenice ,Chrzanów a nawet Nowy Targ i Zakopane mogą teraz jaśnie wielmożnego pana Stuglika z Wieprza (k)Andrychowa pocałować w D.....ę .Bo to przecież wyborcy pokroju prawicowego pokładali nadzieje w PiS i oddali na niewdzięcznika swoje głosy, a tenże wielmożny z Wieprza swój prawicowy zadek umieścił dzięki liście PiS w Sejmiku Województwa Małopolskiego .. Teraz oczywiście pełną gębom pan Radny plany dalekosiężne popisane ma na kartkach w zeszycie , oczywiście plany te dotyczą naszego regionu . Ale kto i komu Panie Radny teraz realizować to przyjdzie jak żeś waszmość wojnę w sejmiku wytoczył. I do buntowników przystał ......... To czcigodny Radny nasz kochany mówi o nim Starosta Wadowicki (ps. Podaj rączka Jacek Jonczyk ) ja tego Pana darzę dużym szacunkiem ooo!!!!! tak!!!! znam go doskonale to Marta Królik wicestarosta Wadowicki choć na dobra sprawę tego faceta w ogóle nie zna i podejrzewać by wypadało że gdyby ten Stuglik pracował w wydziale Promocji i Rozwoju tam gdzie jest przypisany teraz na dzień dzisiejszy to by takich (lizusów) Marta Królikowa zwana (ps. wszystko wiem na wszystkim się znam) nie opowiadała . No Ale wróć my do meritum sprawy oto Radny Wojewódzki z PiS Stuglik Rafał dzięki poparci Beaty Szydło foto na ulotkach dostał się do Sejmiku i co teraz miną rok i ten że sam Radny Stuglik już nie kocha PiS ale kocha Ziobro i Solidarną Polskę .!!!!!!!! PANIE RADNY Rafale S ... bardzo proszę oświecić swoich wyborców bo z tego co widać jak był Panu potrzebny ZCHN DAWNO TEMU TO PAN TAM BYŁ i stanowisko członka Zarządu Gminy Andrychów Pan pełnił i nazwisko Pana Woźniaka nie jest Panu obce no i oczywiście w tym samym czasie był Pan Radnym POWIATOWYM I PRACOWNIKIEM WYDZIAŁU Promocji w Powiecie. TO WSTYD PANIE Stuglik jeszcze nie tak dawno siły swoje przykładał Pan do wykluczenia z szeregów Partii PiS Kramarczykową rodzinę a dziś???/ z własnej woli opuszcza Pan rodzime gniazdo, a przecież wyborcy głosowali na Pana i to zgodnie z hasłem Prawo i Sprawiedliwość ,,Uczciwa Polska'' i PANA BILBORDY dawały nam mało miasteczkowym cień nadziei na taka Polskę która Pan obiecywał .... Niech Pan nie zapomni że pisał Pan tam że jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości. DLATEGO DUŻO LUDZI NA PANA GŁOSOWAŁO a teraz Solidarna Polska ? Może i dobry wybór ale Panie Stuglik czy jak tam Pan się pisze z Wieprza (k) ANDRYCHOWA
JUŻ NIGDY NIKT PANU NIE ZAUFA ANI NIKT PRZEZ PANA DO PiSu JUŻ WPISANY NIE BĘDZIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!! (no i oczywiście Radnym Sejmiku Pan pobędzie jeszcze trzy lata za nasze podatki ale to już na marginesie)
JUŻ NIGDY NIKT PANU NIE ZAUFA ANI NIKT PRZEZ PANA DO PiSu JUŻ WPISANY NIE BĘDZIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!! (no i oczywiście Radnym Sejmiku Pan pobędzie jeszcze trzy lata za nasze podatki ale to już na marginesie)
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
o ziobrystach
franz komentuje +0
od razu wiedziałem, że zioberk jest cienki i z jarkiem nie ma szans. pewnie jarek by mu przebaczył, gdyby zbysiu odważył sie mu powiedzieć ile beatka pozyczyła pieniędzy na jego europejską kampanię wyborczą. Ale wtedy musiałby zakapowac beatkę
Zbysiu jest cienki jak dobiera sobie takich wspólpracowników jak rafałek - co już z niejednego żłobu siano jadł. ciekawe którzy z pisowców z wadowic polecą za rafałkiem. Może młody kaliński, który tak jak rafałek dostał kasę za ugodę od jończyka, gdy ich kramarczykowa z roboty za nieróbstwo wywaliła. teraz też wiemy dlaczego tak jej efifi nie cierpi, bo nie chce jej nasladować - bo musiałaby wasacza się pozbyć, no ale trzeba trochę odwagi. Proponuję, aby sie do ziobrystów zapisał "przekręt" grażynka, piotruś kucharz i bożenka od pieniedzy, no i oczywiście efifi
ty burku płaszczcowaty zamieść ten komentarz i się nie strachaj
Zbysiu jest cienki jak dobiera sobie takich wspólpracowników jak rafałek - co już z niejednego żłobu siano jadł. ciekawe którzy z pisowców z wadowic polecą za rafałkiem. Może młody kaliński, który tak jak rafałek dostał kasę za ugodę od jończyka, gdy ich kramarczykowa z roboty za nieróbstwo wywaliła. teraz też wiemy dlaczego tak jej efifi nie cierpi, bo nie chce jej nasladować - bo musiałaby wasacza się pozbyć, no ale trzeba trochę odwagi. Proponuję, aby sie do ziobrystów zapisał "przekręt" grażynka, piotruś kucharz i bożenka od pieniedzy, no i oczywiście efifi
ty burku płaszczcowaty zamieść ten komentarz i się nie strachaj
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
PLOTKARZ
zajmij się sobą komentuje -2
Człowieku,co cię interesuje ... kto i kiedy... Nic nie wiesz a puszczasz w obieg.Tak się rodzą plotki. Widać, ze jestes osobą ktora lubi baje i plotki,jesteś gorszy niz niejedna bajczara.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Do Rafała Stuglika
wiedzący komentuje +10
Rafał, pilnuj się, bo cię wadowicka wierchuszka będzie chciała załatwić. Przecież wiesz, że przewodniczącym - przewodniczącą nowej partii z prawicy MUSI być ktoś z UM. To tak zwane zabezpieczanie tyłów! Przykłady już przecież znasz
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
...
PKa komentuje +4
a nie czasem Ziobryści? Przecież koleś nazywa się Ziobro, a nie Ziobrzo.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
a takie tam z internetu - ciekawe czy prawda?
lkjh komentuje +13
Czytaj: Przygodę z wymiarem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaczął już na studiach, prowadząc śledztwo przeciwko swoim kolegom Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego trudno znaleźć profesorów, którzy zapamiętali studenta Zbigniewa Ziobrę. Nie wyróżniał się ani wynikami w nauce, bo na koniec miał średnią 3,84, ani też działalnością w kołach naukowych czy organizacjach studenckich. Bardziej zapamiętali go księża z podyplomowych studiów homiletyki przy krakowskiej Papieskiej Akademii Teologicznej, gdzie uczył się sztuki kaznodziejstwa. Wraz z księżmi z całej Polski poznawał sztukę komunikowania się z ludźmi, przekonywania ich do wartości chrześcijańskich, pośredniczenia między człowiekiem a Bogiem. Uczył się tam tłumaczenia wiernym bożych wartości, a może bardziej przekonywania ich do własnych poglądów. Ks. dr hab. Wiesław Przyczyna, twórca tych studiów uczących księży wygłaszania kazań, zapamiętał Ziobrę jako zdolnego absolwenta. Dlaczego byłemu ministrowi sprawiedliwości nie wystarczały na studiach prawniczych zajęcia z retoryki? Być może już wtedy przygotowywał się do wystąpień na forum publicznym, chociaż kolegom ze studiów mówił tylko, że chce być prokuratorem. Prokuratorem jednak Zbigniew Ziobro nie został, choć odbył aplikację w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach i w 1997 r. zdał egzamin prokuratorski. Podobno miał z tym kłopoty i dlatego nie objął stanowiska asesora prokuratorskiego, ale jak było naprawdę, trudno stwierdzić. W swoim życiu przeprowadził osobiście tylko jedno śledztwo, które trwało 10 lat i skończyło się jego porażką. A śledztwo dotyczyło dwóch najbliższych kolegów ze studiów ? Jarka i Marka. Trudno dzisiaj zrozumieć postępowanie ministra Ziobry bez poznania metod śledczych studenta Ziobry. Donos prewencyjny Do czasu studiów w Krakowie Zbigniew Ziobro przebywał w Krynicy, gdzie jego ojciec, dr Jerzy Ziobro, pełnił w latach 1961-1997 kolejno funkcje ordynatora i dyrektora Szpitala Uzdrowiskowego, zastępcy lekarza naczelnego, a potem dyrektora ds. lecznictwa Uzdrowiska Krynica-Żegiestów. W liceum w jednej ławce siedział z Jarosławem G. Ich rodzice również się przyjaźnili i dlatego gdy Zbigniew dostał się na prawo, a Jarosław na rolnictwo, padła propozycja, aby zamieszkali we wspólnie wynajętym mieszkaniu. Na swoim roku studiów Jarosław G. poznał pochodzącego z Radoczy koło Wadowic Marka K. i przedstawił go Zbigniewowi Ziobrze. Odtąd dwaj "rolnicy? i prawnik stanowili trójkę przyjaciół. Aż tu pewnego dnia Zbigniew oznajmił Jarkowi, że ma on się wyprowadzić. Jako oficjalny powód podał, że przyjeżdża do niego ojciec i musi mieć wolne łóżko. Jarek nie mógł zrozumieć tej nagłej decyzji kolegi, z którym przyjaźnił się od dzieciństwa. Pytali też o to sędziowie w czasie rozpraw. ? Celowo go okłamałem, że nie będzie mógł u mnie mieszkać z powodu przyjazdu ojca, a taką decyzję powziąłem, gdyż nie odpowiadała mi jego postawa wobec życia, jego poglądy ? powiedział w sądzie. Jak wyjaśnił Zbigniew Ziobro na następnych rozprawach, te niesłuszne poglądy Jarka to jego stosunek do życia, chęć zabawienia się kosztem innych. To samo zarzucił Markowi. Zupełnie jednak stracił zaufanie do Jarka, gdy ten wyprowadził się do akademika i oddał mu klucze. Zbyszek popatrzył na przekazane dwa klucze, do bramy na dole oraz do mieszkania, i zarzucił Jarkowi, że nie są to te same klucze, które razem dorabiali. Jarek zaprzeczał, ale Zbyszek był pewien, że Jarek wyprowadzając się, musiał dorobić sobie zapasowy komplet. Zaraz po wyprowadzeniu się kolegi Ziobro złożył na policji doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez swoich kolegów, Jarka i Marka, którzy najprawdopodobniej dorobili klucze do jego mieszkania. Gdyby więc doszło do kradzieży, to policja ma informacje, gdzie szukać sprawców. Takie profilaktyczne wskazanie ewentualnych przestępców. Kto inny, zamiast angażować policję, zapewne wymieniłby po prostu wkładkę w zamku po wyprowadzce współlokatora. Tylko że w takim przypadku nie byłoby ścigania przestępców. Metody śledztwa Po wytknięciu kolegom niesłusznych poglądów i przedstawieniu zarzutów, że Jarek dorobił dodatkowy komplet kluczy, logiczne byłoby zerwanie wzajemnych kontaktów. Tak się jednak nie stało. Zbigniew Ziobro zataił przed nimi informację, że był na policji, incydent uznał za niebyły i jakby nigdy nic spotykał się z Jarkiem i Markiem. Obydwaj nie wiedzieli, że są w kręgu podejrzenia ich kolegi, który prowadzi przeciwko nim swoje śledztwo. Cała trójka spotkała się na imprezie w akademiku u Jarka, gdzie Zbyszek obydwu kolegom pożyczył sporą kwotę. Oddali mu w terminie, po dwóch miesiącach, i jeszcze trochę dołożyli. Następna impreza odbyła się w mieszkaniu Zbyszka, gdzie koledzy przynieśli butelkę, aby odwdzięczyć mu się za pożyczkę. Wypili alkohol, pogadali i wtedy Zbigniew Ziobro po raz kolejny doszedł do wniosku, że mają niesłuszne poglądy i nie jest to dla niego towarzystwo. Nic im jednak nie powiedział i kontaktów nie zerwał. Niedługo po tej ostatniej imprezie Zbigniew Ziobro zaczął odbierać najpierw głuche telefony, potem z wyzwiskami pod jego adresem. Przypuszczał, że to telefonował Marek, ale nie był pewien, więc nie zgłaszał niczego na policję. Potem nadchodziły anonimy z wyzwiskami. Gdy ktoś 12 razy zatelefonował do rodziców Ziobry w Krynicy i mówił o Zbigniewie jako "synu czerwonej krynickiej świni", miarka się przebrała. Dr Jerzy Ziobro przyjechał do Krakowa i nakłonił syna do zgłoszenia sprawy na policję. Zbigniew Ziobro stwierdził, że najpierw musi złapać sprawców. W kręgu podejrzenia znaleźli się jego dwaj niedawni przyjaciele, Jarek i Marek, z którymi postanowił nadal się spotykać, tym razem w celach śledczych. Na wszystkie spotkania przychodził z ukrytym magnetofonem i rejestrował ich przebieg. Wracał do domu i porównywał głosy biesiadników z głosami z telefonu. Nadal podejrzewał, że anonimowym dzwoniącym jest Marek, ale nie był pewien i dlatego postanowił zrobić prowokację. W jednym z pubów pokazał Markowi wyciąg ze swojego konta w biurze maklerskim, z którego wynikało, że zarobił 100 mln, oczywiście w starych złotych. Tak rzeczywiście było, gdyż szczęście mu wtedy na giełdzie dopisywało. Prowokację uznał za udaną, bo wkrótce w anonimach znalazło się żądanie okupu, najpierw 5 mln, potem 30 mln starych złotych. Nadawca znał dokładnie jego adres wraz z kodem pocztowym, wiedział, że nie należy do biednych, ale co do charakteru pisma Zbigniew Ziobro ciągle nie był pewien. Następną prowokacją była próba kupienia od obydwu kolegów narkotyków. Też zjawił się na spotkaniu z włączonym magnetofonem, ale Jarek i Marek stwierdzili, że nie mają nic z tych rzeczy do sprzedania. Potem Ziobro zauważył, że anonimy przychodzą zawsze tydzień przed wizytą Jarka u niego w domu, a następnie tydzień później. Pokazywał je Jarkowi, ale on nie reagował. W czasie jednej z wizyt Zbyszek wyraził zdziwienie, że ktoś pisze ręcznie, bo przecież łatwo poznać charakter pisma. Trudniej byłoby rozszyfrować nadawcę, gdyby je pisał literami drukowanymi. Kolejny anonim był już tak napisany. Zbigniew Ziobro po zgromadzeniu materiału dowodowego, w którym za autora telefonów i anonimów uznał Marka K., złożył formalne doniesienie o przestępstwie. Wcześnie rano po Marka K. przyjechali policjanci, skuli go i przewieźli na komisariat. Do niczego się nie przyznał i wypowiedział kilka uwag na temat stanu głowy swojego kolegi. Również Jarek był przesłuchiwany i też nie przyznał się do pomagania w pisaniu anonimów. Sądy różnych instancji pytały Ziobrę, dlaczego sam prowadził śledztwo, zamiast powiadomić policję. Za każdym razem odpowiedź była jednakowa: ? Nie miałem zaufania do policji, obawiałem się, że podejdą do tego rutynowo. Chciałem przeciwstawić się sprawcom w sposób aktywny. Praca dla grafologów Wiosną 1994 r. Marek K. został oskarżony o telefonowanie i pisanie anonimów do swojego kolegi, Zbigniewa Ziobry, w których miał mu grozić pozbawieniem życia i żądać okupu. W trakcie procesu sąd odrzucił cały materiał dowodowy zebrany przez Ziobrę, występującego jako oskarżyciel posiłkowy, i swój werdykt oparł jedynie na ekspertyzie grafologa prof. Antoniego Felusia, który stwierdził, że to Marek K. był autorem anonimów. Sąd skazał go na rok pozbawienia wolności z zawieszeniem na trzy lata i 5 mln starych złotych grzywny. Ziobro triumfował, choć jego praca w postaci wielu taśm z nagraniami pijących wódkę kolegów nie została doceniona. Marek K. odwołał się od tej decyzji, żądając drugiej ekspertyzy, i w następnym procesie został uniewinniony, gdyż biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych stwierdzili, że nie można jednoznacznie stwierdzić, iż anonimy są pisane jego ręką. Na skutek apelacji wniesionej przez obydwie strony Sąd Wojewódzki podtrzymał wyrok uniewinniający Marka K. Na skutek wniosku o kasację wniesionego przez pełnomocnika Zbigniewa Ziobry przez pięć lat sprawą zajmował się Sąd Najwyższy, który wyszedł z założenia, że w przypadku sprzeczności pomiędzy dwiema ekspertyzami należy powołać trzeciego biegłego, i przekazał sprawę ponownie Sądowi Okręgowemu w Krakowie, który zlecił ekspertyzę Centralnemu Laboratorium Kryminalistycznemu Komendy Głównej Policji. Po bardzo dokładnych badaniach, które ? jak wynika z kosztorysu ? trwały 174 godziny, biegli Komendy Głównej Policji wykluczyli, by Marek K. był autorem anonimów. Ten wyrok znowu został przez prokuratora i pełnomocnika Ziobry zaskarżony i w kolejnym procesie, przed sądem odwoławczym, Marek K. został już ostatecznie uniewinniony. Metody Ziobry W czasie tych toczących się 10 lat procesów sąd wielokrotnie wyrażał zdziwienie dowodami przedstawionymi przez śledczego Ziobrę. Oto np. powołał on na świadka swojego młodszego brata Witolda, prawnika (obecnie doradcę PiS w Parlamencie Europejskim), który stwierdził, że głos w słuchawce jest głosem Marka K. Po takim oświadczeniu sąd spytał, jak świadek mógł zidentyfikować głos w słuchawce, skoro nigdy wcześniej oskarżonego nie spotkał, a na sali sądowej nie zdołał on jeszcze nic powiedzieć. Poszczególne sądy zupełnie zlekceważyły dorobek Ziobry w nagrywaniu kolegów, prowokowaniu, analizowaniu ich zachowań. Jeden z sędziów napisał nawet, że jest zdziwiony przedstawianiem takich dowodów przez prawnika. Jarek i Marek dopiero po kilku latach dowiedzieli się, że byli zgłoszeni na policji jako potencjalni złodzieje i gdyby coś zginęło z mieszkania Ziobry, byliby potencjalnymi sprawcami.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
porqzka
Marikik komentuje -1
nie ma jak PiS i tka wy nie macie szans zdrajcy
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
jedyna opcja dla przegranych znajomych Pani Filipiak
Sprawiedliwy komentuje +1
zapisywać sie szybko bo miejsc braknie. Śmietanka od Pani Burmistrz juz w kolejce :)
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
...
dred komentuje +5
Już wiemy gdzie zapisze się Stach.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Taaaaaa..... i wszyscy pójdą na ziobry
gburek komentuje +9
a Jarosław w pis-du
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Artykuł archiwalny. Komentarze zostały zablokowane
| < Poprzednia | Następna > |
|---|











PORTALU.