
Zuzanna Kurtyka, wdowa po prezesie Instytutu Pamięci Narodowej, będzie gościem najbliższą sobotę (1.10, godz. 11) gościem Wadowickiej Biblioteki Publicznej. Spotkanie w bibliotece organizuje kandydat na posła z list PiS w naszym okręgu wyborczym Jeremi Nieśpielak.
Zuzanna Kurtyka poprzez takie spotkania promuje książkę Adama Sosnowskiego pt. „Zuzanna Kurtyka: Sumienie i Polityka". Książka przedstawia dzieje jej życia od narodzin po dzień dzisiejszy.
To opowieść byłej opozycjonistki, wybitnej lekarki pediatry, prezes Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010, żony prezesa IPN Janusza Kurtyki, który zginął w katastrofie smoleńskiej.
Specjalnie dla serwisu Wadowice24.pl blogerzy portalu NowyEkran.pl Fiatowiec i Pluszak przeprowadzili wywiad z Zuzanną Kurtyką. Kandydatka na senatora RP otwiera się przed swoimi rozmówcami i mówi, czego najbardziej w Polsce się obawia. Zresztą sami czytajcie...
Chciałabym prosić internautów, by pisząc swoje teksty, dbali przede wszystkim o wizerunek samych siebie. By mogli sobie wyobrazić własne dzieci, bliskich znajomych i przyjaciół, czytających tekst, który został przez nich napisany – i nie musieli się za to wstydzić, ale by byli dumni.
Fiatowiec & Pluszak: Pani Zuzanno, z jakiego powodu zdecydowała się Pani startować w tych wyborach?Zuzanna Kurtyka: Istnieje coś takiego, coś, co bardzo intensywnie odczuwam, jak słabość państwa. Tak się złożyło, że dotknęło mnie to bardzo głęboko i bardzo boleśnie. I nie życzyłabym nikomu, by tak mocno tę słabość państwa na sobie odczuł, jak ja to odczuwam po 10 kwietnia 2010 roku. Słabość państwa odbija się w szczególny sposób na najsłabszych grupach społecznych: dzieciach, osobach ciężko chorych oraz ludziach, którzy często swoje życie oddali ratując Ojczyznę - a nie otrzymali nic w zamian. To właśnie w nich skupia się problem bezsilności państwa. Jeśli oni będą się czuli bezpiecznie, będzie to oznaczało, że państwo jest bezpieczne dla nas wszystkich. Sama, będąc w podobnej sytuacji, bardzo chciałabym pomóc tym ludziom.
Ale w Senacie będzie mogła Pani zrealizować swój program?
Jaki jest Pani program? Co Pani chce zaoferować wyborcom?
Narodowy Fundusz Zdrowia musi przestać istnieć. Polską służbą zdrowia muszą przestać kierować urzędnicy. To chory powinien wybierać, gdzie i jak będzie leczony. To bardzo ważne, by pieniądze szły za pacjentem. Ten układ motywowania rozwoju służby zdrowia jest jedynym, który generuje jakość leczenia. Pociąga za sobą konkurencyjność szpitali i lepszą jakość placówek służby zdrowia. Wyłącznie taka struktura może zapewnić opiekę chorym.
Nie może nią być prywatyzacja szpitali?
Z.K.: Nawet ta „pseudo-prywatyzacja", którą próbuje zafundować nam aktualnie polski rząd. To wszystko nie spełnia podstawowych zasad jakości leczenia. Drugą ważną dziedziną, która pragnę się zająć, jest edukacja i rodzina. Ogromnie ważnym jest problem posyłania sześciolatków do szkół.
Jest to zadanie, które trzeba natychmiast rozwiązać. 80% dzieci w tym wieku nie kwalifikuje się ze względu na rozwój fizjologiczny, psychofizjologiczny do nauki w szkole. Te dzieci będą permanentnie narażone na stres, a ten, niestety, generuje mnóstwo negatywnych następstw. Odpowiedzialność za zdrowie naszych dzieci spoczywa więc na nas.
A co ze szkołami?
Z.K.:Uważam, że konieczna jest zmiana systemu nauczania w momencie, gdy gimnazja nie sprawdziły się kompletnie. Powrót do starego systemu, a więc 8-letniej szkoły podstawowej i 4-letniego liceum jest sprawą niezwykle istotną. Najmłodsza grupa nastolatków w tym okresie ma świadomość, że stały się dorosłe. Są zupełnie nieodporne na serwowane im wzorce patologicznych zachowań. Lansowana przez media kultura zachowań, patologia społeczna bardzo sprzyja degradacji młodzieży. System gimnazjów zniszczył polską szkołę, w której autorytet nauczyciela budował się przez całe lata, gdzie klasy młodsze współistniały z klasami starszymi. Trzeba powrotu do szkoły, w której można promować system opieki starszych dzieci nad młodszymi.
Stworzenie spójnego organizmu działającego wspólnie w rozwiązywaniu wielu, często skomplikowanych spraw jest niemożliwe w przypadku gimnazjów, między innymi ze względu na krótki czas nauki. Dodatkowo, niestety to, co miało promować wyższy poziom nauczania okazało się fikcją. Programy nauczania zaniżają poziom, dostosowując ilość literatury do okresu nauki.
W efekcie zmniejszanie liczby godzin historii, wycofywanie lektur daje kompletny brak merytorycznego przygotowania w dwóch podstawowych, kluczowych dla funkcjonowania społeczeństwa przedmiotach. Istnieje w zakresie edukacji ogromny problem, który w tym momencie wyindukowała wprowadzona Ustawa o systemie informacji oświatowej, nakazująca gromadzenie danych wrażliwych o uczniu przez wszystkie lata jego edukacji. Jest to zakamuflowany system inwigilacji naszych dzieci, który może zostać użyty w niekoniecznie pozytywnych celach.
Następną dziedziną, bardzo Pani bliską jest rodzina. Tu też ma Pani to przemyślane?
Z.K.: Najważniejsze jest to, by polska rodzina zapewniała dzieciom bezpieczeństwo, a tak może być tylko w przypadku rodziny pełnej, tradycyjnej. Państwo ma podstawowy obowiązek zabezpieczenia ustawowo polskiej rodziny, szczególnie rodziny wielodzietnej. Również promowania wielodzietności w momencie, gdy mamy tak niski przyrost naturalny. W związku z tym konieczne jest, by państwo zabezpieczało ją w postaci ulg podatkowych, dodatkowych ulg na dzieci w postaci odpowiednio długich urlopów wychowawczych i macierzyńskich. Potrzeba także prawnego zabezpieczenia kobiety nie tylko w ciąży, ale również po porodzie. Polityka prorodzinna, która jest niezwykle istotna w życiu każdego społeczeństwa, musi być realizowana nie tylko w psutych słowach i obietnicach.
I wreszcie ostatnie zagadnienie, które nazwała Pani „pamięć i tożsamość", czyli...?
Z.K. : To jest ta część mojego życia, którą dzieliłam wraz z moim mężem, uczestnicząc w jego pracy - przypomnę - w pracy dla społeczeństwa polskiego. Konieczne jest dotarcie i zorganizowanie opieki państwa nad środowiskami kombatantów nie tylko żyjących w Polsce, ale również na emigracji. Te środowiska zostały zostawione całkowicie same sobie. Dochodzi do sytuacji, że Stany Zjednoczone bardziej dbają o naszych kombatantów niż polski rząd. Państwo musi zabezpieczyć ogromny materiał źródłowy, którym dysponują te środowiska. Powinno promować działalność patriotyczno-edukacyjną do tego stopnia, by zainteresować nią szkoły. Aby ta działalność była promowana i wspierana, by środowiska nauczycieli wiedziały, że ta aktywność jest opłacalna. Musimy odkłamać naszą przeszłość fałszowaną w czasach PRL-u. Konieczne jest stworzenie bazy działaczy „Solidarności" i NZS z lat 80-tych, którzy zostali „zniszczeni" przez system, a zapomniani są przez własnych kolegów, robiących na ich ciężkiej pracy własne kariery.
O historii ruchu niepodległościowego wciąż nie wiemy wszystkiego...
Z.K.: Będę promować istnienie w świadomości społecznej żołnierzy WIN-u i innych żołnierzy wyklętych, kontynuując pracę mojego męża. Będę dbać o pamięć Polaków pomordowanych na Wschodzie. Nadal poza obszarem Memoriału Katyńskiego leży VIII mogiła - zupełnie zaniedbana, o którą nikt nie dba. Nikt nie zajmuje się dążeniami do ekshumacji i godnego pochowania naszych rodaków. To tylko smutny przykład tego, jak funkcjonuje nasze państwo. Potykamy się na dawnych terytoriach Rzeczpospolitej na mogiły naszych ojców co krok. To, co zaczęłam po 10 kwietnia 2010 roku - działania polegające na dążeniu do ostatecznego i wiarygodnego wyjaśnienia tragedii narodowej w Smoleńsku będę kontynuować. Będę zabiegała o powołanie Międzynarodowej Komisji Śledczej. Będę walczyć z kłamstwem medialnym, które od samego początku towarzyszy tej sprawie. Będę starać się o godne upamiętnienie zarówno dnia tej tragedii, jak i ludzi, którzy zginęli 10 kwietnia. Będę wspierać wszystkie środowiska, jak również pojedyncze osoby, dla których ta sprawa jest ważna.
Czy Pani zdaniem na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj doszło do wypadku czy zamachu?
Co Pani myśli na temat symulacji prof. Władysława K. Biniendy? Czy widziała Pani jakąkolwiek polską symulację, którą wykonała KBWLLP?
Co Pani myśli o tzw. teorii maskirowki w sprawie wydarzeń Smoleńskich, czy katastrofa Tupolewa pod Smoleńskiem to fakt, czy inscenizacja przygotowana przez polsko-rosyjską spółkę?
Z.K.: Nie powinniśmy nazywać tego teorią, gdyż nie ma na nią dowodów. Jest hipotezą. Moja wyobraźnia tak daleko nie sięga. Nie potrafię sobie wyobrazić, by ktoś poświęcił taki ogrom pracy, pieniędzy i środków, by tę „teorię" przeprowadzić skoro można było tego dokonać w znacznie łatwiejszy sposób.

Tuż po wydarzeniach Smoleńskich, polskie media manipulowały opinią publiczną, że to wina gen. Błasika, który przebywał w kabinie oraz Prezydenta Kaczyńskiego, który kazał pilotom lądować. Pisano także o niedoświadczeniu pilotów Tupolewa. Aktualnie wiadomo, że to nieprawda, a więc, moje pytanie: z czego według pani wynika taka dezinformacja?
Czy rodziny ofiar nadal domagają się międzynarodowego śledztwa w sprawie Katastrofy Smoleńskiej?
Czy, Pani zdaniem, jest szansa, że kiedyś poznamy prawdę w sprawie największej polskiej „Tragedii Narodowej"?
W jakim celu stworzyła Pani portal Pomnik Smoleńsk? Czy nie ufa Pani polskim mediom publicznym i komercyjnym?
Za rządów D. Tuska zginęło o wiele więcej czołowych polityków, niż za czasów PRl-u i komuny, a ilość zwolnionych z państwowych mediów niezależnych dziennikarzy przypomina nam tamte smutne czasy... Czy to Pani nie dziwi? Przecież podobno żyjemy w demokratycznym kraju?
Czy w Polsce panuje ukryty pod Maską „POlityki Miłości" - perfidny ukryty totalitaryzm, wyniszczający wszystkich, którzy mogą mu zagrozić?
Czy ma Pani przygotowany jakiś program socjalny i projekty pomocy milionom Polaków - potencjalnym Pani wyborcom: emerytom, rencistom, , studentom, pracowników koncernów, wegetujących na umowach "śmieciowych", zatrudnianych przez agencje pracy tymczasowej, a których nie stać obecnie na opłacenie podstawowych kosztów życia, czyli czynszu, gazu, prądu, dla których życie to wegetacja, walka o przetrwanie?
Czy Może Pani podzielić się z naszymi czytelnikami swoją wizją na lepszą Polskę?
Co zamierza Pani wnieść do polityki i co należy zmienić na polskiej scenie politycznej?
Z.K.: Chciałabym, by słowo „polityk" przestało się kojarzyć pejoratywnie, aby w mojej osobie ludzie zobaczyli polityka, który potrafi ciężko pracować i przede wszystkim służyć społeczeństwu i Polsce. I jeszcze, żeby słowo „polityka" powróciło do swojego pierwotnego znaczenia, które pochodzi od słowa „polis" - miasto państwo, czyli rzecz wspólna. Powinniśmy się wszyscy o nią troszczyć.
Czy jest coś, co chciałaby pani powiedzieć blogerom, czytelnikom, komentatorom portali?
Zuzanna Kurtyka (50 l.) - lekarz, specjalista chorób dzieci, specjalista chorób płuc. Absolwentka III Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kochanowskiego w Krakowie - Nowej Hucie (matura 80'). W 1986 roku dyplom z wyróżnieniem Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Krakowie, (aktualnie Collegium Medicum Uniwersytetu Jagielońskiego). Przez ostatnie 2 lata studia w ramach indywidualnego toku studiów, poszerzone o psychologię rozwojową na Wydziale Psychologii UJ. Po 10 kwietnia w gronie założycieli Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010, obecnie pełni funkcję prezesa Stowarzyszenia, wiceprezes Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem. Członek Kapituły Nagrody im. Lecha Kaczyńskiego, założyciel fundacji im. Janusza Kurtyki, przewodnicząca Oddziału Zawodowego Związku Lekarzy w aktualnym miejscu pracy..
Jeśli masz ochotę napisz: gg6915558
Przestańmy się godzić na obniżanie naszych standardów życia. Nie pozwólmy i nie gódźmy się na traktowanie nas jak bezwolną masę.
Ostatnie cztery lata pokazały do czego doprowadziła bierność i zgoda na manipulowanie naszymi odczuciami.
Politycy, część zakłamanych mediów a przede wszystkim elity pozostające w cieniu a broniące swego statusu sterowały naszymi opiniami i odruchami. Sprytni doskonale wykształceni ale pozbawieni wartości moralnych ludzie wciągnęli społeczeństwo w odrażającą i samounicestwiającą grę.
W imię jakichś pseudo wartości, wypierany się tych prawdziwych odwiecznych prawd i zasad życia opartych na dekalogu i wierze chrześcijańskiej. To co pomogło przetrwać Polskiemu społeczeństwu przez liczne wieki, przez bezwzględne próby wynaradawiania, przez lata biedy i znoju teraz próbuje się nam ukazać jako wartości obciachowe nie na czasie a wręcz wstydliwe.
Negowanie patriotyzmu i relatywizm powoduje że ludzi złych przedstawia się jako całkiem niezłych a o bohaterach się milczy a wręcz ujmuje im się zasługi. Naród bez wartości i własnej niezakłamanej historii jest jak okręt bez steru w czasie burzy. Czeka go katastrofa albo dryfowanie bez celu.
Gruba kreska i brak lustracji spowodowały że ludzie źli czują się bezkarni a ci co pobłądzili bojąc się ujawnienia swych błędów dali się pogrążyć w bagnie. Nie chodzi tu o bezwzględne ślepe karanie ale kat nie może być w bardziej komfortowej sytuacji niż jego ofiary. Ilu ludzi którzy walczyli na różne sposoby o tę demokratyczną i niezawisłą Polskę żyje na granicy ubóstwa a cwaniacy i przestępcy opływają w dostatku uwłaszczeni na naszym wspólnym narodowym majątku.
Kapitulancki słaby i często skorumpowany rząd PO pozwala na spychanie nas do życia w korupcji i standardach rodem z trzeciego świata. Kapitulancka postawa pozwala na podmiotowe traktowanie nas jako narodu nie tylko w UE ale i w świecie.
Obecne wybory są szansą na przecięcie tego węzła który dusi nas i niszczy naszą przedsiębiorczość, naszą kreatywność. Nie bądźmy bezwolni i nie grzeszmy grzechem zaniechania.
Dokonajmy właściwego wyboru i domagajmy się od naszych przedstawicieli wybranych do rządzenia aby swą dobrze opłacaną pracę traktowali serio. Aby to nas reprezentowali i o nas się starali a nie o jakieś bliżej nie określone warstwy społeczne. Możemy i musimy zmienić nasze życie, nasz kraj.
Zobaczmy kto ma faktyczny pomysł i program na przyszłość naszego kraju. Dokonajmy właściwego wyboru.
Opcja polityczna tutaj raczej nie ma znaczenia.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|












Dodam, że pod Smoleńskiem zginęło dużo ludzi, ale też wiele ginie np. w ciągu tygodnia na polskich drogach i żadna wdowa nie dostanie po ich śmierci setek tysięcy odszkodowania. Czy ich śmierć jest mniej warta niż śmierć "rzekomych elit"? Może to oni są wykluczeni? Jednym słowem najlepiej być przy korycie i tam też chce znaleźć się owa pani.
Skoda że blogerzy nie zapytali skąd szanowna pani weźmie pieniądze na realizację tych szczytnych górnolotnych hasełek. To byłby konkret, ale zabrakło go tutaj.