Pracownicy Babiogórskiego Parku Narodowego ostrzegają turystów przemierzających szlaki górskie w naszym regionie przed misiem. Niedźwiedź uaktywnił się w okolicach szczytów Babiej Góry i Leskowca. Szuka legowiska na zimę.

Uwaga turyści. Na szlakach górskich między Leskowcem i Babią Górą uaktywnił się niedźwiedź. Ślady misia widzieli w Zawoi pracownicy Babiogórskiego Parku Narodowego.
Jesień to czas obrastania niedźwiedzi w sadło, dlatego też szukają one znacznej ilości pożywienia. Jednak zobaczyć misia na szlaku to podobno tak, jak trafić szóstkę w totolotka. Kilka lat temu w naszym regionie pewien niedźwiedź już narobił sporego zamieszania.
W Babiogórskim Parku Narodowym pracownicy zauważyli ślady niedźwiedzia kilka dni temu. Jak na razie jednak, żaden z turystów nie spotkał misia oko w oko.
Jesień to czas, kiedy w górach zaczyna robić się spokojnie, dlatego też niedźwiedź się uaktywnił. Należy jednak pamiętać, że te zwierzęta potrzebują ogromnej przestrzeni. Ja w parku pracuję od dwudziestu lat i jeszcze nie widziałam tu niedźwiedzia na własne oczy– wyjaśnia Anna Arczykiewicz z BPN.Dodaje jednak, że wszystko jest możliwe, bo w ostatnim czasie zwierzęta, nawet te duże podchodzą coraz bliżej siedlisk ludzkich.
Misie, które zazwyczaj podchodzą do nas ze słowackiej strony, trzy lata temu na terenie BPN miał swoją gawrę. To było dokładnie wtedy, kiedy niedźwiedź Bruno odwiedził lasy w Jaszczurowej znajdującej się na pograniczu powiatu wadowickiego i suskiego.
Bruno podchodził wtedy pod ambonę myśliwską i tam wyjadał kukurydzę pozostawioną przez myśliwych. Ślady jakie po sobie zostawiał budziły respekt przed tym zwierzęciem, a Adam Mreńca ówczesny prezes koła łowieckiego Cietrzew z Mucharza miał nawet przyjemność miśka zobaczyć na własne oczy. Było naprawdę niebezpiecznie.
Razem z kolegą Stanisławem Rudzkim wybrał się na tę ambonę, by sprawdzić, czy niedźwiedź tu rzeczywiście przychodzi. I przekonali się. Bruno nie dość, że przyszedł, to od razu ich wywąchał i chciał przegonić. Podchodził pod ambonę i ryczał, po chwili znikał i znów przychodził. W końcu dał sobie spokój i myśliwi mogli wrócić do domu.
Czy tym razem miś z Babiej Góry znów zejdzie niżej w kierunku Mucharza? Lepiej mieć się na baczności.
Małgorzata Targosz
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Czytaj:
Dodaj do ulubionych
Komentarze
(6)
Redakcja serwisu Wadowice24.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. Jednocześnie podkreślamy, iż nie jest to miejsce dla poniżania mieszkańców, wierzących, w tym katolików i innych, oraz sączenia jadu przez osoby nienawidzące Wadowic i wszystkiego, co jest z naszym miastem związane. Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób.
słit
ulalai komentuje +1
jaki słitaśny szkoda że go nie widziałam
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
zagadka rozwiązana
sasanka komentuje +6
Super wyprawa!!! Mieliście ze sobą sprzęt alpinistyczny??? Liny, raki, czekan?
Napewno to był niedźwiedź??? Najprawdopodobniej to był jakiś pijany "tatar" zbierający drewno na opał.
Napewno to był niedźwiedź??? Najprawdopodobniej to był jakiś pijany "tatar" zbierający drewno na opał.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
To chyba był On
OTTO komentuje +1
15 sierpnia, koło godziny 12,30 wybraliśmy się z Jaroszowic na Jaroszowicką. Podchodziliśmy na szczyt od strony poludniowo-zachodniej. Około 500 m od szczytu, w okolicach południowego zbocza wiatrołomów przez około 10 minut słuchaliśmy sapania z łamaniem gałęzi dużego zwierzęcia, które pomimo ,że nas wyczuwało i słyszało tylko na moment przerwało żerowanie. Byliśmy od niego ok.50 metrów, ale ze względu na gęste zarośla nie zobaczyliśmy sylwetki. Zaskoczeniem dla nas był brak lęku ze strony tego zwierzęcia. Uznaliśmy to za zachowanie nietypowe dla zwierząt spotykanych przez nas w lesie. W pewnym momencie błysnęła nam myśl, że to może być niedźwiedź i czym prędzej oddaliliśmy się w stronę kapliczki pod szczytem.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Leskowiec
♥..... komentuje +1
Wow .!A ja miałam jechać na Leskowiec :(
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Artykuł archiwalny. Komentarze zostały zablokowane
| < Poprzednia | Następna > |
|---|









