
Promocja monografii Stanisława Książka "Ponikiew, Śladami naszych przodków 1395-2005" i wystawa "Ponikiew w malarstwie" Marka Łasaka były w wadowickiej Bibliotece Publicznej próbą promocji regionalizmu (4.05). Według autora książki opisanie dziejów Ponikwi i jej mieszkańców to mała próba ocalenia od zapomnienia historii wspólnoty, a zarazem ukazuje on życie i pracę człowieka w tej małej, ale jakże pięknej dolinie. Autor monografii to rodowity ponikwianin. Do napisania książki o Ponikwi skłoniły autora słowa wypowiedziane przed laty przez ojca „że był już w tej rodzinie ktoś, kto chciał wskrzesić góry, lecz nie znał historii”.
Podjęte przez Stanisława Książka długoletnie badania historyczne nad dziejami wsi i jej kolonii, były dla niego niezwykle ważnym przeżyciem osobistym, bo dotyczyły nie tylko dziejów miejscowości, ale i genealogii swego rodu. Praca ma charakter chronologiczny, historia Ponikwi przedstawiona jest od czasów najdawniejszych aż po współczesne.
Wiele miejsca poświęcono opisowi codziennego życia mieszkańców wsi w minionych wiekach, obyczajów, obrzędów o których pamięć ocalono dzięki relacjom najstarszych pokoleń. Obszerne fragmenty dotyczące historii kościoła i religii w Ponikwi, zaczerpnięto z dokumentów i kronik parafialnych. Narrację wzbogacono licznymi zdjęciami. Książka ma szanse stać się dla czytelnika ciekawą, a miejscami nawet fascynującą lekturą.
Z kolei "Ponikiew w malarstwie” - to wystawa prac plastycznych Marka Łasaka, prezentowana w Wadowickiej Bibliotece Publicznej, której wernisaż odbył się w trakcie spotkania z autrem monografii. Marek Łasak, rodowity wadowiczanin, od dzieciństwa zdradzał tak zainteresowanie, jak i talent plastyczny.
Publicznie dał się poznać wystawą indywidualną w Wadowicach (BWA) w 1993 roku. Od tego czasu należy do grupy twórczej "Beskidnicy", której celem jest kontynuacja przedwojennych tradycji artystycznych Wadowic. Uprawia malarstwo olejne, akwarelę. Z wielkim powodzeniem kreśli fragmenty beskidzkiego pejzażu.
Lasy i potoki w szatach wszystkich pór roku, kamieniste drożyny zapraszające do spacerów, a nade wszystko chylące się chaty, które dla przypadkowego przechodnia są jedynie starymi ruderami, dla malarza – natchnieniem i tematem kolejnego obrazu. W taki sposób próbuje ocalić od zapomnienia urokliwe zakątki i strzechy wpisane w beskidzki krajobraz, pamiątki po minionych czasach.
(bp)
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Komentarze
(13)
Redakcja serwisu Wadowice24.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. Jednocześnie podkreślamy, iż nie jest to miejsce dla poniżania mieszkańców, wierzących, w tym katolików i innych, oraz sączenia jadu przez osoby nienawidzące Wadowic i wszystkiego, co jest z naszym miastem związane. Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób.
Organizator
Wado komentuje +1
Wszystko to wykonali pracownicy biblioteki. Ładnie zaprojektowane zaproszenia. Dziękujemy!
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
organizator ????
Kazio komentuje +0
A kto robił zaproszenia , plakaty , kto wieszał obrazy ?
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Dajta spokój
Mieszkanka komentuje +4
Byłam i wiem na pewno. I p.Książęk, i p.Łasak Marek dziękowali właśnie panu Józefowi za pomysł i zorganizowanie. A że przy okazji p.Sobala wspominał o TZMW i p. Józef też, to i owszem. Ale to stało się tylko przy okazji... A wogóle to po co ta cała dyskusja? Ważne że coś dobrego się dzieje i już. Czy musiimy to wszystko "przekłócić"?
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
@Mieszkanki
-,- komentuje +0
Może byłaś, ale niewiele widzę wiesz. Bo organizator całej tej imprezy, taki nie młody już siwy Pan, siedział obok pana Józefa (widoczny na fotografii). A to nikt inny jak Prezes TMZW. A swoją drogą, pan Józef też w szeregach TMZW. Kiedyś wraz z nieżyjącym już panem Andrzejem Busiem, organizował Koła Młodzieżowe Towarzystwa. I nie twierdzę, że to ogromny sukces (chociaż dla Autora monografii i o zasięgu lokalnym napewno bardzo duży), a tylko, że coś sympatycznego, fajnie przygotowanego przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Wadowickiej w murach Miejskiej Biblioteki Publicznej. Dodam, że kiedyś Biblioteki imienia dr Józefa Putka, ale i to byłemu posłowi na Sejm RP z Choczni lokalna władza zabrała, bo było nie po linii!
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
...
Mieszkanka komentuje -2
Byłam, wiem: pomysłodawcą i organizatorem był p.Józef. Biblioteka użyczyła swoich gościnnych progów. A czy to taki sukces? Myślę, że po prostu fajna, udana impreza
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Dlaczego autorka tego materiału tak boi sie prawdy?
-,- komentuje -1
W materiale brakuje najistotniejszej informacji. I ma ona związek z komentarzem mówiącym o ojcach sukcesu. Tu akurat był jeden - Towarzystwo Miłośników Ziemi Wadowickiej. Bo to właśnie tylko TMZW było organizatorem spotkania z Autorem monografii p. Stanisławem Ksiązkiem, i równiez TMZW ubogaciło to spotkanie wystawą malarstwa jednego ze swoich członków - Marka Łasaka.
Ale w dziwny sposób tej ważnej z punktu faktograficznego informacji w materiale zabrakło, bo szlaban dla takiej informacji postawiło towarzystwo wspólnej adoracjiz magistratu, które bezprawnie wyrógowało TMZW z jego siedziby TMZW przy ul. Kościelnej 4.
Jak to nazwać - skur.........!? Nie wiem czy nie nazbyt łagodne to określenie?
Ale w dziwny sposób tej ważnej z punktu faktograficznego informacji w materiale zabrakło, bo szlaban dla takiej informacji postawiło towarzystwo wspólnej adoracjiz magistratu, które bezprawnie wyrógowało TMZW z jego siedziby TMZW przy ul. Kościelnej 4.
Jak to nazwać - skur.........!? Nie wiem czy nie nazbyt łagodne to określenie?
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Ojców sukcesu jest zawsze wielu
Kazio komentuje -1
Organizatorem to chyba była biblioteka , ale ojców sukcesu jest zawsze wielu
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Do znawcy
Mieszkaniec Ponikwi komentuje -2
Przecież to p. J. Łasak zorganizował to spotkanie o swojej rodzinnej miejscowości.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Why Not?
Fresh komentuje +0
Niech sobie chodzą na spotkania jak mają na to czas. Bronisz im?
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
blogustof
blacha komentuje -1
Przecież oni walczyli o wolność a co Pan myśli
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Znawcy malarstwa
Bolo komentuje +1
Oczywiście na pierwszym planie p. Łasak, a w końcowym rzędzie p. Cielebon.Ich nigdzie nie brakuje.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Artykuł archiwalny. Komentarze zostały zablokowane
| < Poprzednia | Następna > |
|---|














)
A jeżeli chodzi o to twoje "przy okazji", to sie zgadza: przy okazji to odbyło się w bibliotece, bo mogło być całkim gdzie indziej i przy okazji był Łasak (Józef), bo jest członkiem TMZW i przy okazji była wystawa drugiego Łasaka (Marka), bo nie dość, że też w TMZW, to i na tą kadencję prezes "Beskidników".
A jak szefowa biblioteki chciała to spotkanie mieć u siebie, to sobie i zaproszenia zrobiła, ale przeciez nie na swój koszt, więc nie przesadzajmy, bo jak tyle społecznego grosza magistrat wyrzuca w błoto, to od czasu do czasu może zapłacić za coś pożytecznego.