Na plebanii przy bazylice Ofiarowania Najświętszej Marii Panny w Wadowicach odnalazły się 123 wspomnienia gimnazjalistów z czasów wojny z 1939. Cenny zabytek trafił już w ręce historyków.

To działo się w październiku 1939 roku. Dzieci w wadowickim Gimnazjum im. Marcina Wadowity rozpoczynały po długiej przerwie zajęcia w szkole. Większość z nich właśnie wróciła razem z rodzicami z ucieczki, do której rzucili się mieszkańcy miasta, kiedy niemieckie wojska wkroczyły do Polski od zachodniej granicy.
Zajęcia w gimnazjum trwały do końca października, dopóki niemieckie władze okupacyjne nie zamknęły szkoły. Nauczyciel języka polskiego, aby młodzi ludzie mogli odreagować lęk dał im zadanie: napisać wypracowanie pt. "Moje wspomnienia wojenne". Właśnie te prace, pisane na progu wojny, odnaleziono po ponad pół wieku na plebanii przy bazylice Ofiarowania Najświętszej Marii Panny.
"Ksiądz proboszcz Jakub Gil przekazał nam księgę, zawierającą 123 prace wadowickich gimnazjalistów. Chcemy je jakoś upowszechnić. Planujemy wystawę, udostępnimy je też nauczycielom historii" - mówi Piotr Wyrobiec, dyrektor Wadowickiego Centrum Kultury. Jego placówka opublikowała w tym tygodniu listę gimnazjalistów, którzy pisali wojenne wspomnienia.
Wypracowania są zszyte w grubą księgę formatu zeszytowego, mają grube oprawki robione przez introligatora. To 730 stron dziecięcych przeżyć. Autorami wspomnień są dzieci w wieku od 11 do 13 lat. Aż 80 relacji dotyczy ucieczki z Wadowic przed zbliżającymi się wojskami niemieckimi. Dzieci opisują też panikę w mieście, głód podczas exodusu, bombardowania samolotów niemieckich na cywilne transporty. W prostych słowach, ale w niezwykle przejmujący i wzruszający sposób, piszą o cierpieniu, strachu i zniszczeniu. Dyrektor WCK Piotr Wyrobiec poszukuje autorów wspomnień.
"Poszukujemy tamtych gimnazjalistów z Wadowic, by przekazać im kopie prac na pamiątkę" - mówi dyrektor Wyrobiec. Dziś autorzy wspomnień, jeśli żyją, mają ok. 83 lat. Udało się już odnaleźć jednego z nich. To Tadeusz Królikiewicz, syn ówczesnego dyrektora Jana Królikiewicza. Dziś mieszka w Warszawie.
"Pamiętam to wypracowanie. Ojciec zlecił napisanie tych wspomnień wszystkim uczniom gimnazjum i ówczesnego liceum. Później je oprawiono. Były dwie księgi. Jedna gimnazjalistów, grubsza, a druga licealistów. Wspomnienia starszych chłopców pisane były bardziej dojrzałym językiem, czasami z zacięciem literackim" - opowiada Tadeusz Królikiewicz.
>>> Zobacz: Lista autorów wspomnień wojennych
(mp)
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Dodaj do ulubionych
Komentarze
(2)
Redakcja serwisu Wadowice24.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. Jednocześnie podkreślamy, iż nie jest to miejsce dla poniżania mieszkańców, wierzących, w tym katolików i innych, oraz sączenia jadu przez osoby nienawidzące Wadowic i wszystkiego, co jest z naszym miastem związane. Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób.
Przepraszam
*** komentuje +0
księga była z lat 1792-1796.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
I chwała ks. Proboszczowi
*** komentuje +0
za to, że nie wyrzucił księki na śmietnik, jak z księga parafialną z 1764 roku zrobił były proboszcz Witanowic.
Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
Artykuł archiwalny. Komentarze zostały zablokowane
| < Poprzednia | Następna > |
|---|









)