wadowice 24.pl

Rozmiar tekstu
  • Powiększ czcionkę
  • Przywróć standardową
  • Pomniejsz czcionkę
Start Kultura Wystawy Amatorka - to się dziś czyta

Amatorka - to się dziś czyta

Email Drukuj
W listopadzie na Targach Książki w Krakowie zadebiutowała pierwsza książka wadowiczanina Jana Mostowika. Kryminał Mostowika zbiera dobre recenzje. Nic dziwnego. Jest w nim zagadka, miłość, polityka, a do tego świetna narracja.



Jan Mostowik, absolwent wadowickiego liceum, dziennikarz, na co dzień przedsiębiorca i prezes Klubu Sportowego Korona w Krakowie, zadebiutował w listopadzie swoją powieścią "Amatorka".

Kryminał dobrze się sprzedaje, pomagają mu też bardzo dobre recenzje. Powieść miała swoją premierę na Targach Książki w Krakowie, gdzie została wyróżniona w kategorii kryminał.
Długo zastanawiałem się nad wydaniem książki, ale w końcu postanowiłem rzucić się na głęboką wodę. Mam nadzieję, że powieść spodoba się czytelnikom. Chciałbym też porozmawiać o książce w moim rodzinnym mieście, dlatego umówiony już jestem na spotkanie autorskie w Wadowickiej Bibliotece Publicznej - mówi nam autor Amatorki.
Highslide JS Jan Mostowik (53 l.) to absolwent wadowickiego liceum z 1977 roku oraz prawa i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Od 21 lat, zafascynowany zmianami gospodarczymi w Polsce, współwłaściciel rodzinnej firmy handlowej. Rozliczne zainteresowania, od fotografii, przez sport, film, książki, doprowadziły go do funkcji prezesa Klubu Sportowego Korona Kraków.

W czerwcu 2011 roku został uhonorowany Krakowskim Dukatem za osiągnięcia firmy i umiejętność dzielenia się swoją wiedzą z innymi. Zamiłowanie do pisania Mostowik pielęgnuje od wielu lat. Dotychczas spisywał wymyślane przez siebie opowiadania głównie do szuflady. Jego czytelnikami byli znajomi i rodzina. W końcu jednak zdecydował się na debiut.

Amatorka to kryminał, dobrze wymyślony, dopracowany w szczegółach z niebanalnym wątkiem miłosnym. Nie ma tu mowy o miejscu podlizywaniu się czytelnikowi. Mostowik dobrze wie, co chce opowiedzieć, a do ostatniej strony utrzymuje czytelnika w niepewności. Bardzo dobra lektura na jesienne i zimowe długie wieczory.

Akcja powieści toczy się na początku XXI wieku w podkrakowskiej rezydencji jednego z bossów polskiego świata przestępczego. Tutaj rodzi się pomysł kupienia partii politycznej i zdobycia przez członków mafii miejsc w Sejmie i Senacie RP.

Maria - młoda i zdolna lekarka rozpoczyna pracę w ekskluzywnej, krakowskiej klinice. Przypadkowo odkrywa, że jej promotor i zarazem współwłaściciel kliniki prowadzi podwójne życie. Jedno zdjęcie i jedna podsłuchana rozmowa zmieniają jej życie w piekło. Staje się celem bandytów, policji i służb specjalnych.

Czy młodej lekarce uda się ocalić życie i małżeństwo? Czy mężczyzna, który raz zawiódł zasługuje na drugą szansę?

Amatorka - fragment

Posąg Wenus z Milo miał w sobie więcej ciepła i życia niż Maria Piech w tym momencie. Na moment straciła świadomość. Nic nie słyszała, nic nie widziała i nic nie czuła, porażona usłyszaną informacją. Serce niczym szalona lokomotywa na stalowym moście łomotało z niesamowitą prędkością.
Przed upadkiem uratowała ją masywna futryna. Oparta o nią, nie mogła zmusić swoich mięśni do jakiegokolwiek wysiłku. Łomot w głowie, szum w uszach i do tego to serce. Marii wydawało się, że wyskoczy z piersi, wykorzystując otwarte usta łapczywie chłonące powietrze. Mózg przestał funkcjonować. Totalna pustka i paraliż. Właśnie przed paroma sekundami obcy mężczyzna wydał na nią, jej męża i jej szefa wyrok śmierci. Trzy osoby, trzech nieboszczyków. Czy łatwiej jest przyjąć wyrok śmierci od zupełnie obcej osoby, czy też od kogoś, kogo można zidentyfikować po wyglądzie chociażby i nazwisku? No właśnie!, przemknęło Marii przez myśl, a jak to odbierają skazani przez sądy?! No właśnie! Obcy? Czy znajomy? Obcy, czy znajomy? Obcy, czy znajomy? Znajomy! Tak, wyrok na nich wydał znajomy.
Prawda ta dotarła do Marii niespodziewanie i podziałała jak cudowny lek. W pierwszym odruchu chciała wpaść do dyżurki i rzucić się na tego przeklętego bandytę, ale w ostatniej chwili zmieniła zdanie. I zamiast rozpocząć atak w stylu komandosów, energicznie zapukała do drzwi. Wewnątrz rozmowa błyskawicznie umilkła, dało się jedynie słyszeć ciche szepty, trzask odsuwanych gwałtownie krzeseł i po chwili w drzwiach pojawił się Wacław Kurek.
- O! Dobry wieczór, pani doktor - powitał ją z przesadną uprzejmością. - Nie wiedziałem, że pani ma dziś dyżur.
- Nie, nie mam dyżuru - powiedziała i sama zdziwiła się swoim spokojnym głosem. - Wpadłam na chwilę, bo zapomniałam zabrać z biblioteki potrzebne książki. Ledwo przyjechałam, a tu pech. Zgasło światło. Dobrze, że pan jest - paplała jak nakręcona, próbując ponad ramieniem ochroniarza zerknąć do środka pomieszczenia, ale Kurek nie na darmo był szefem ochrony. Ustawił się tak, że uniemożliwił Marii potwierdzenie swojego odkrycia.
- Czy nie ma pan jakiejś latarki?
- Sądzę, że coś się znajdzie - odparł spokojnie Kurek.
- Proszę podejść do recepcji, a ja zaraz pani przyniosę.
- Dziękuję, poczekam tu, na korytarzu.
- Bardzo proszę przejść do recepcji.- Kurek był nadal uprzejmy, jednak w jego głosie pojawił się jakiś niebezpieczny ton.
- Poproszę strażnika i on zaprowadzi panią do biblioteki. - Wziął Marię delikatnie pod łokieć i zaprowadził do recepcji.
- Panie Władku, proszę zabrać latarkę i przejść z panią doktor Piech do biblioteki po książkę, a następnie odprowadzić na parking.
- Oczywiście, szefie! - Ochroniarz zniknął za drzwiami, by po chwili pojawić się z wielką latarką. - Sądzę, że ta oświetli całą bibliotekę.
- Dziękuję za troskę - powiedziała słabym głosem Maria.
Stało się jasne, że Kurek wyprosił ją właśnie z kliniki. Przydzielił jej ochroniarza, który dopilnuje, by natychmiast po zabraniu książki opuściła budynek. Dużo wysiłku kosztowało ją zachowanie pozorów beztroskiej, roztargnionej lekarki. Wyśmiewała się ze swojego roztargnienia, lecz chciało się jej płakać i krzyczeć ze złości.
Ochroniarz grzecznie, aczkolwiek skutecznie ograniczył jej ruchy w drodze do biblioteki, a potem do dyżurki po płaszcz. Nie zapomniał napomknąć, że ma w recepcji duży i bardzo wygodny parasol, który osłoni ją od deszczu i pozwoli bez zmoknięcia dotrzeć do samochodu.
Nie mając innego wyjścia, Maria posłusznie wykonywała to, co stanowczo polecił jej Kurek. Nerwy puściły dopiero kilkadziesiąt metrów za bramą. Nagle na jej policzkach pojawiły się łzy. Najpierw pojedyncze krople kapały z oczu, łaskocząc skórę, potem popłynęły już całe potoki łez. Oczywiście o prowadzeniu samochodu nie mogło być mowy. Maria zatrzymała się na chodniku, automatycznie wyłączając silnik i światła. Roztrzęsionymi rękoma wyciągnęła z torebki paczkę papierosów i łapczywie zaciągnęła się dymem.
Przez ostatnich kilkanaście minut jej mózg nie pracował, porażony zasłyszaną wiadomością. Teraz powoli się uspokajała, chociaż wciąż drżały jej nogi i ręce. Jednak mózg zaczynał pracować. Myśli układały się w logiczny ciąg. Uciekać. Uciekać jak najdalej od kliniki. Teraz najważniejsze jest jak najszybciej wymyślić sposób ratowania życia. Sobie i profesorowi.
Marek! Co prawda pokłócili się przed godziną, ale tu chodzi o ich życie. Maria przekręciła kluczyk w stacyjce, ale nie uruchomiła silnika. Przed włączeniem się do ruchu postanowiła skończyć papierosa. Ta chwila zwłoki zadecydowała, że zobaczyła w lusterku wstecznym wyjeżdżający z kliniki samochód. Pojazd szybko zbliżał się do niej.
W tym samym czasie z przeciwka, zza zakrętu wyjechała ciężarówka. Kierowca kolosa przeliczył się z siłami i ratując się przed wjechaniem na chodnik, przekroczył oś jezdni, zmuszając nadjeżdżający z przeciwka samochód do zatrzymania się. Maria, przewidując zderzenie czołowe obu pojazdów, zacisnęła nerwowo ręce na kierownicy. Ciężarówka hamowała i jakimś cudem ominęła samochód osobowy, który zatrzymał się równolegle do jej samochodu. Lampy kolosa na moment oświetliły wnętrze stojącego pojazdu. W ich blasku Maria dokładnie zobaczyła twarz człowieka, który kilkanaście minut temu wydał na nią wyrok .



}} Spotkanie autorskie z Janem Mostowikiem,
Wadowicka Biblioteka Publiczna, piątek (9 grudnia, godz. 17)


Amatorka
Highslide JSAutor: Jan Mostowik
Wydawnictwo: Bliskie
Data wydania: 2011-10-01
Kategoria: sensacja, kryminał, horror
ISBN: 978-83-930558-4-5
Ilość stron: 432
Cena : 32,49 zł





(mp)

NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Komentarze (6)add
Redakcja serwisu Wadowice24.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. Jednocześnie podkreślamy, iż nie jest to miejsce dla poniżania mieszkańców, wierzących, w tym katolików i innych, oraz sączenia jadu przez osoby nienawidzące Wadowic i wszystkiego, co jest z naszym miastem związane. Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób.
... loska komentuje +0
pije wódke jak czytam ksiązki

Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
11 - 12 - 2011
... stopak komentuje +0
wole gazety a nie kit czytac

Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
09 - 12 - 2011
... robinson komentuje +0
Co za bzdura ---- Rodzina dochodzeniowca Wadowickiego , wydziału kryminalnbego , który prowadzi dochodzenia ,,, Z ZA BIÓrka ,,, ????

Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
09 - 12 - 2011
... Atram89 komentuje +1
Istnieją jeszcze biblioteki na tym świecie, nie musisz więc od razu kupować książek. Wadowicka biblioteka jest stosunkowo dobrze zaopatrzona, a ta książka z pewnością znajdzie się w jej zbiorach ;)

Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
09 - 12 - 2011
... nightmare komentuje +1
@derek
najpierw zainwestuj w książkę z ortografią ;)

Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
09 - 12 - 2011
tyle kasy derek komentuje +0
ciekawe z kąd wyczasnąć tyle kasy na książkę w dzisiejszych czasach jak każdy od nas woła dla nas na przyjemności już nic nie pozostaje może pan J zasponsoruje na Mikołaja mieszkańcom książkę.Ludzie każdą złotówkę za nim wydadzą to dobrze muszą sie nagłówkować żeby do 1 -go wystarczyło żyjemy w ciężkich czasach na taki luksus nas nie stać teraz, nie jeden z nas by kupił książkę od czasu do czasu ale nas na to nie stać ale nie wątpię na pewno jest dobra skoro zyskała uznanie na targach

Zgłoś nadużycie
Nie zgadzam się
Zgadzam się
14 - 11 - 2011
Napisz Komentarz
mniejsze okno | większe okno

busy
 
18 maja

}} Sonda na czasie

Czy rozbudowa szpitala w Wadowicach poprawi jego funkcjonowanie?
 

}} Polecamy oferty

 

Paradise: Smaki, jakich nie zapomnicie

Od początku maja w Wadowicach, przy rynku, kusi gości swoimi smakami nowa pizzeria Paradise. Restauracja zaprasza na niepowtarzalne nigdz...

 

Odśwież swoją fryzurę na wiosnę

Po długiej i szarej zimie nadszedł wreszcie czas wiosennej świeżości. Wszystkich tych, którzy chcieliby ożywić swój wizerunek na wi...

 

Hotel Młyn Jacka dla dzieci

Młyn Jacka dopiero co się otworzył, a już daje się poznać jako hotel bardzo przyjazny rodzinom z dziećmi. Dla najmłodszych znajdzie...

 

Wadowicki „muzyk” zaprasza!

Już od trzydziestu ośmiu lat Państwowa Szkoła Muzyczna w Wadowicach kształci uzdolnione muzycznie dzieci i młodzież. Ma w tym doświa...

}} Filmy

}} Komentarze

Tak Wadowice cieszą się z patronatu
Kogo złapali w Wadowicach podobno powyżej 20 osób za zielone???
Tak Wadowice cieszą się z patronatu
Kudłatego trafia że się udało święto J P II Podobno planuje nowe święto na jezuickiej w dniu urodzin Kim Ir Sena i Byłej Posłanki ...Linki ...Lagi której zgubił pieczątkę.
Tak Wadowice cieszą się z patronatu
W replice domu Karola Wojtyły, za repliką "świętych" drzwi postawiono replikę papieża obok repliki chrzcielnicy. Jak w Las Vegas ;-)
Tak Wadowice cieszą się z patronatu
To i na takie okazje Józef powołał fundację OSP w Choczni - to jednak są dotacje bo raczej ze swojej szlachetnej sakiewki nie dokłada. Jaki powód że na takiej uroczystości zabrakło przedstaw...
Tak Wadowice cieszą się z patronatu
Nie pomogły wczorajsze zabiegi upiększające znowu przez photoshopa zdjęcia ,a to równoznaczne z premią dla asystenta r.e.d.a.k.t.u.r.a.
Tak Wadowice cieszą się z patronatu
nawet nie wiecie jak sie strasznie ciesze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! smiley)))))))))))))))))))))
Tak Wadowice cieszą się z patronatu
Jeśli 22 grudnia to nie pie..... jak Majowie przewidzieli będę zawiedziony. Więcej takich imprez chyba nie przeżyję.